Słyszałem kiedyś, że wojnę atomową przetrwają tylko karaluchy, ale tylko to. Amerykanie to są dopiero zawodnicy nie do zdarcia. Bez przerwy na nich jakaś plaga albo katastrofa spada. Ratują świat przed kometami, kosmitami, kolejne epoki lodowcowe im nie straszne, powodzie, pożary itd. itd. itd. A teraz to już nawet i czarna dziura im nie straszna. Niesamowite.
Co do filmu. Jeżeli nie jest on ostatnim, który został Wam do obejrzenia na świecie, to radzę odrazu poszukać czegoś innego.